Strzałka

Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd

Wałeckie spotkania z Afryką (art. z „Obserwatora Zachodniopomorskiego”)

Po przekroczeniu drzwi wejściowych zanurzamy się w afrykańskie klimaty – typowe dla tego kontynentu rytmy wybijane na bębnach, maski i rzeźby z Czarnego Lądu, plansze z mnóstwem fotografii przedstawiających, egzotyczne owoce, ziarna palonej kawy, zapach kokosu zmieszany z zapachem mirry i afrykańskich ziół. Na ekranie w rytualnym korowodzie przesuwają się barwnie przystrojone postacie. To wernisaż kolejnej wystawy w Muzeum Ziemi Wałeckiej.

Wernisaże organizowane w wałeckim muzeum od trzech lat zaskakują widzów. To już nie zwykłe otwarcie wystawy, ale rozbudowana impreza typu „obraz-dźwięk-ruch”. Tym razem sama wystawa składa się z dwóch części – na jednej z sal króluje Kazimierz Nowak, a właściwie fotografie jego autorstwa, w drugiej zaś – sztuka Afryki.

Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd

     Kazimierz Nowak to niezwykły podróżnik, który wsławił się tym, że jako pierwszy człowiek na świecie przemierzył samotnie kontynent afrykański z północy na południe i z powrotem, a trasę liczącą prawie 40 tysięcy przebył głównie na rowerze lub pieszo. W czasie swej wędrówki wykonał ponad 10 tysięcy wspaniałych fotografii, a jego relacje z podróży (opublikowane później w książce „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd”) Ryszard Kapuściński uznał za klasykę polskiego reportażu.

Znaleźliśmy informację o Kazimierzu Nowaku w gazecie – opowiada Jarosław Harasimowicz – była to reklama książki „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd”, skłoniła nas to do zakupu książki, a fascynacja tym podróżnikiem po jej przeczytaniu zaowocowała zorganizowaniem wystawy.
To właściwie przypadek – dodaje Marlena Jakubczyk – że szukając dalszych informacji o nim, znaleźliśmy zbiory jego fotografii w muzeum we Wrocławiu i tak to się potoczyło.
Im więcej wiedzieliśmy o tym człowieku, tym bardziej byliśmy przekonani, że warto organizować taką wystawę.

„Gdy ruszysz w drogę, na pewno spotka cię coś ciekawego”

    Tak uważał Kazimierz Nowak, dlatego wyruszył z Poznania w październiku 1931 roku, przez Włochy dotarł do Trypolisu i stamtąd na wysłużonym 7-letnim rowerze rozpoczął swoją samotną wyprawę na południe Czarnego Lądu. Oprócz chęci przeżycia przygody, jednym z powodów tej podróży był zamiar zarobienia pieniędzy na utrzymanie rodziny. Zdjęcia oraz relacje z kolejnych etapów wyprawy publikował w polskiej i niemieckiej prasie. W czasie wędrówki poznał egipskich felladów, Burów, Buszmenów, karłów Babinga, polował na dzikie zwierzęta, przebył Saharę na dromaderze, a kiedy jego rower się rozpadł na kawałki, podróżował pieszo, konno oraz czółnem wykonanym na zamówienie. Do Europy, prawie bez pieniędzy, dotarł w listopadzie 1936 roku. Po powrocie wygłaszał prelekcje na temat Afryki, zamierzał też wydać książkę. Nie udało mu się zrealizować tego planu – zmarł w 1937 roku. W 2002 roku po raz pierwszy wydano zbiór jego reportaży.

Sztuka – nie sztuka

    Druga część ekspozycji przedstawiającą sztukę Czarnego Ląd stworzyły eksponaty pochodzące ze zbiorów Muzeum Narodowego w Szczecinie, gdzie od ponad 40 lat funkcjonuje dział afrykański. W zorganizowaniu tej wystawy pomogli pracownicy Muzeum Narodowego w Szczecinie Jacek Łapot i Ewa Prądzyńska.
– Sztuka w Afryce jest nierozerwalnie związana ze sferą wierzeń, religii, tajemniczych rytuałów. W otaczającym świecie nie da się przeżyć bez pomocy sił nadprzyrodzonych, czyli rzeźb i figurek przodków, będących pośrednikami, składania ofiar czy określonych, magicznych sposobów zachowania – mówiła Aleksandra Mosiejczuk na otwarciu wystawy – Dla nas jest to sztuka, dla mieszkańców Afryki przedmioty te nie pełnią funkcji estetycznej czy zdobniczej, lecz zupełnie inną rolę. To przedmioty codziennego użytku; maski i drewniane lub kamienne rzeźby, które brały udział w uroczystościach wioskowych czy rodzinnych.
W trakcie wernisażu wystąpiła grupa z Djembe Planet, czyli szkoły bębniarskiej funkcjonującej przy Pilskim Domu Kultury. Założyciel Djembe Planet – Paweł Pietrzak, ukończył szkołę ondomtrom w Holandii, tam też uczestniczył w wielu warsztatach prowadzonych przez znanych afrykańskich mistrzów. Djembe Planet wypożyczył również część swoich oryginalnych afrykańskich instrumentów, takich jak: bębny djembe, dundun, conga afrykańskie, adowa oraz 14 klawiszowy balafon i grzechotki z tykwy, które wspaniale wpisały się w klimat wystawy.